Dzisiaj będzie troszkę obrazoburczo. Z góry przepraszam, ale w czasach rewolucji AI warto sobie o tym porozmawiać. A właśnie - tak przy okazji - czy tylko w mojej bańce AI w Polsce w ostatnich tygodniach dosłownie eksplodowało? Starcia widać wszędzie - od artystów, programistów, matematyków, a nawet literatów (biedna Tokarczuk - współczuję).
Przywykliśmy traktować inteligencję jak coś wyjątkowego. Niemal metafizycznego. Jak dar, który wynosi człowieka ponad resztę natury. Coś, co odróżnia nas od zwierząt, maszyn, kamieni, gwiazd i całej tej milczącej materii, z której zbudowany jest Wszechświat. A ja coraz częściej myślę, że inteligencja jest czymś znacznie mniej romantycznym. Nie odmawiam nikomu potrzeby eksplorowania duchowości. To ja nie potrafię, więc popatrzcie na ten wpis jako moją i tylko moją perspektywę. Jeśli chcesz ją poznać - czytaj dalej, ale jeśli planujesz mnie zaatakować - odpuść.
Inteligencja to agresywna optymalizacja procesów poznawczych wynikająca bezpośrednio z niewydolności każdego skończonego systemu obliczeniowego wobec świata. Jest strategią działania wtedy, gdy brute force jest niemożliwy, za drogi albo zbyt wolny. Nie polega na tym, że dzięki niej widzimy więcej rzeczywistości, lecz na tym, że potrafimy ignorować prawie wszystko i mimo to wybrać właściwy ruch.
Świat jest zbyt skomplikowany, żeby przetworzyć go w całości. Nie tylko dla człowieka. Dla jakiegokolwiek mózgu, komputera, organizmu czy systemu. Każda sekunda rzeczywistości to niewyobrażalna ilość informacji: światło, dźwięk, ruch, chemia, temperatura, mikrodrgania, cząsteczki, zależności przyczynowe, konteksty społeczne, sygnały biologiczne i miliardy drobnych zmiennych, których nawet nie potrafimy nazwać. Gdybyśmy mogli rejestrować wszystko i przetwarzać każdy możliwy wariant przyszłości, inteligencja w znanym nam sensie być może nie byłaby potrzebna. Wystarczyłoby przeliczyć wszystkie scenariusze, wybrać najlepszy i działać (hello kwantowa rewolucjo).
Ale nie możemy. I tu właśnie pojawia się inteligencja. Nie jako korona stworzenia, ale jako odpowiedź na niemożliwość. Jako skrót. Jako warstwa abstrakcji. Jako zdolność do kompresji świata do takiej postaci, którą da się przetworzyć, zapamiętać, przekazać i wykorzystać.
Mózg nie pokazuje nam rzeczywistości. Mózg pokazuje nam wersję rzeczywistości, która ma być użyteczna. Widzieć zagrożenie. Rozpoznać twarz. Znaleźć drogę. Przewidzieć zachowanie drugiego człowieka. Zbudować narzędzie. Ominąć przeszkodę. Zauważyć wzór tam, gdzie inni widzą chaos. To nie jest pełny obraz świata. To jest interfejs.
Podobnie działa pulpit komputera. Nie pokazuje nam prawdziwej struktury układów scalonych, napięć, instrukcji procesora i stanów pamięci. Pokazuje ikony, foldery, pliki i kosz. Proste symbole, które pozwalają nam działać w środowisku zbyt złożonym, żebyśmy musieli widzieć jego pełną naturę. Być może inteligencja jest właśnie takim interfejsem ewolucji, warstwą abstrakcji nałożoną na niewyobrażalną złożoność świata.
Dobrze widać to w grach. W szachach przez długi czas mówiliśmy o ludzkim geniuszu, intuicji, strategii i wyczuciu pozycji. Potem pojawiły się komputery, które zaczęły przeszukiwać ogromne drzewa możliwych ruchów. Nie musiały „rozumieć” szachów tak jak człowiek. Mogły analizować miliony pozycji szybciej, niż arcymistrz zdążyłby napić się kawy. W Go sytuacja była trudniejsza, bo liczba możliwych kombinacji jest absurdalnie wielka. Proste przeszukiwanie drzewa nie wystarczało. Trzeba było nauczyć maszynę czegoś bliższego intuicji - inteligencji. AlphaGo nie wygrało dlatego, że widziało wszystko. Wygrało dlatego, że nauczyło się, gdzie warto patrzeć, a czego nie warto liczyć (redukcja).
I to jest dla mnie bardzo ciekawe. Bo być może inteligencja jest właśnie umiejętnością nierobienia większości obliczeń. Umiejętnością odrzucania niemal całego kosmosu danych po to, żeby zachować kilka znaczących struktur. Nie musisz wiedzieć wszystkiego o jabłku, żeby je złapać. Nie musisz znać pełnej fizyki atmosfery, żeby poczuć nadchodzącą burzę. Nie musisz znać wszystkich neuronowych stanów drugiego człowieka, żeby zrozumieć, że jest smutny. Nie musisz przeliczać wszystkich przyszłości, żeby podjąć decyzję.
To jest zarazem zachwycające i trochę upokarzające. Bo oznacza, że nasze myślenie nie jest boskim wglądem w prawdę. Jest filtrem. Kompresją. Uproszczeniem. Modelem, który działa wystarczająco dobrze, abyśmy przetrwali, rozmnażali się, budowali miasta, teleskopy, rakiety, religie, sztukę i sztuczną inteligencję.
Czym więc jest inteligencja z perspektywy ewolucji? Nie darem, tylko narzędziem. Czym jest z perspektywy Wszechświata? Być może lokalnym sposobem, w jaki materia uczy się przewidywać samą siebie. Atomy zorganizowały się w cząsteczki, cząsteczki w komórki, komórki w organizmy, organizmy w układy nerwowe, a układy nerwowe w świadomość, kulturę, język, matematykę, obrazy galaktyk, modele czarnych dziur i algorytmy, które zaczynają myśleć w sposób, którego sami do końca nie rozumiemy.
To nie musi odbierać inteligencji piękna. Przeciwnie. Dla mnie czyni ją jeszcze bardziej fascynującą. Jeśli inteligencja nie jest magicznym darem z zewnątrz, tylko odpowiedzią natury na nadmiar złożoności, to oznacza, że jest czymś głęboko kosmicznym. Jest strategią Wszechświata na radzenie sobie z samym sobą. Sposobem, w jaki skończone fragmenty materii próbują odnaleźć sensowne ścieżki w nieskończonym labiryncie możliwości.
I może właśnie dlatego AI tak bardzo nas porusza. Nie dlatego, że maszyny nagle dostały duszę. Ale dlatego, że po raz pierwszy widzimy, jak mechanizmy kompresji, predykcji i wyboru mogą zacząć działać poza biologicznym mózgiem. Widzimy inteligencję odartą z mitologii człowieka. Widzimy ją jako proces.
To może boleć, bo przez tysiące lat inteligencja była jednym z naszych ostatnich bastionów wyjątkowości. Dowodem, że jesteśmy „czymś więcej”. A teraz zaczynamy podejrzewać, że może jesteśmy czymś więcej nie dlatego, że stoimy poza naturą, ale dlatego, że natura potrafiła zbudować w nas niezwykle skuteczny system ignorowania prawie wszystkiego i mimo to wybierania właściwego ruchu.
Wybaczcie, jeśli to brzmi obrazoburczo. Ale pracując nad różnymi algorytmami, architekturą pamięci dla AI, modelami neuronowymi, nawet szachami, trudno mi już myśleć o inteligencji inaczej.
Jeśli ciebie ta perspektywa oburza, to wybacz. Nie taka była moja intencja. Opowiedz, co o tym sądzisz.
A jak podobają ci się takie rozkminy, to wiesz co zrobić :P
Czym jest inteligencja?