TS Scopos 906 APO Triplet

Scopos 90 APO

Nazwałem ten artykuł – w poszukiwaniu hitu. Dlaczego? Jak już pisałem, refraktor 80ED zagościł na stałe jako podstawowy i chyba najpopularniejszy w tej chwili astrograf w Polsce. Dobrą wiadomością jest to, że z każdym kwartałem jego cena jest coraz bardziej dostępna, dla coraz większego grona astroamatorów.

Mały refraktor jest naprawdę wymarzonym sprzętem do nauki astrofotografii – znacznie bardziej komfortowym, niż np. ekonomiczny newton klasy np. 100-150 mm. Postanowiłem nawet dokleić mu prywatną etykietę, jako rekomendowanego do rozwoju sensowej jakości astrofotografii. Oferty refraktorów klasy 80ED znajdziecie praktycznie na stronie każdego sprzedawcy. Czy kupicie Celestrona, czy Oriona, czy może SkyWatchera – nie ma to większego znaczenia. Patrzcie na zawartość zestawu. Warto od razu kupić w zestawie z walizeczką – bardzo wygodna forma transportu.

SCOPOS – WSTĘP

No dobrze, ale nie o 80ED chciałem się tu rozpisywać. Dlaczego mój wybór padł na sprzęt TS Scopos 906 APO? Ponieważ jest to prawdopodobnie jedyny sprzęt dostępny na naszym, europejskim rynku, który może być następnym krokiem po 80ED. Nie jest to jego zamiennik – na pewno, głównie przez cenę, która mimo wszystko, jest i tak zaskakująco niska. Scopos kosztuje ok 1000 euro. Dlaczego jest to niska cena, dowiecie się z lektury mojego artykułu.

O Scoposie w Europie i na całym świecie zaczynają krążyć już mity. Bo jak to możliwe, żeby triplet APO kosztował poniżej 1000 €? Musi być w tym jakiś haczyk. Najpierw zaczęto czepiać się technologii cementowania soczewek, bowiem w obiektywie Scoposa nie znajdziemy żadnego separatora typu powietrze, czy olejowego, ponieważ soczewki połączone są ze sobą klejem. Nie jest to nowa koncepcja, próbowano robić to znacznie wcześniej. Mimo to, nikomu to się nie opłacało i zarzucono tę technologię. Dlaczego nie zostawiono separacji? Odpowiedź jest prosta – im mniej powierzchni styku soczewka – powietrze, tym lepiej można skorygować aberrację chromatyczną oraz odbicia wewnętrzne, które mają decydujący wpływ na kontrast. A w tym triplecie powierzchnie kontaktu są tylko 2. Gdyby to był triplet z separacją powietrzną, powierzchni było by już 6. a każda taka powierzchnia odbija światło – mniej lub bardziej. I aby zminimalizować taki efekt, trzeba stosować specjalne, wielowarstwowe warstwy przeciwodblaskowe (MC). A w przypadku takiej konstrukcji, wystarczy nałożyć warstwy tylko na dwóch powierzchniach skrajnych soczewek (tych stykających się z powietrzem). Dla porównania, separacja olejowa, w której też mamy tylko dwie powierzchnie, występuje w powszechnie uznanych konstrukcjach – np. kultowym już refraktorze TEC 140. Domniemywaną wadą olejowej separacji jest konieczność częstszych przeglądów oraz czułość oleju na zamiany temperatury. Wg mnie, te opinie można włożyć między bajki i mity. Ale o tym najlepiej wiedzą polscy użytkownicy TEC’a, których jest już kilku.

Nie wdając się w technikalia, konstrukcja taka skutkuje znacznie większym kontrastem, przynajmniej teoretycznie. Jeżeli ktoś bardzo interesuje się stroną projektową, techniczną, a także całą historią powstawania Scoposa, to będzie mógł wkrótce zaspokoić swoją ciekawość. Któż może lepiej znać Scoposa, niż jego twórcy. Będę miał przyjemność zaprezentować Wam mój wywiad z twórcami. Przeczytacie wszystko „od kuchni”. Będą zdjęcia, pasja, marzenia – no i cel (po co to wszystko).

Ciekawe jest to, że będzie to prawdopodobnie pierwsze większe opracowanie nt Scoposa. Dlatego pojawi się w 2 językach, a być może także i w 3. Planuję także przetłumaczyć materiał o Equinoxie, bo nadal cisza w Google, a sporo osób zaczyna zaglądać na mój blog właśnie z zagranicy.

No to zaczynamy. Niestety, mam prawie 39 stopni gorączki, więc pewnie wszystkiego nie dam rady dzisiaj obrobić.

WYCIĄGAMY SCOPOSA – PIERWSZE WRAŻENIA

Scopos 906 APO dotarł w ciągu 3 dni, solidnie zapakowany w dwa pudła. Nie macie się czym martwić – Scopos dotrze do Was na pewno w dobrej kondycji. Nawet upadek ze sporej wysokości nie jest w stanie naruszyć cennej optyki.

Po rozpakowaniu naszym oczom ukazuje się gustowna torba. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, nawet chyba bardziej, niż popularne już metalowe „case’y”.

Torba w środku wyłożona jest gąbką – dokładnie tak samo, jak każde porządne nosidło na optykę. Wycięte są gotowe otwory na kątówkę oraz kilka okularów. Da się tam upakować jeszcze więcej rzeczy – zależnie od potrzeby i pomysłu. Całość jest bardzo lekka – waży ok 3 kg. Co najważniejsze, taką torbę zdecydowanie łatwiej przewiezie się np. w samolocie, a jak wiecie, wybieramy się w maju na Teneryfę. Zda egzamin – jak złoto. No chyba, że by nie zdało – ale wtedy Wam o tym napiszę.

Na powyższym zdjęciu w górnej klapie torby widoczny jest certyfikat jakości optyki. Każdy Scopos, przed wysłaniem do klienta, przechodzi test, z którego zostaje nam fotografia sztucznej gwiazdy – wiecie, krążki dyfrakcyjne i takiem tam… Na certyfikacie widoczny jest nr seryjny – tak, Scopos posiada swój unikalny numer. Kupujący drogi sprzęt, taki jak Takahashi, AP, czy TEC zapewne przywykneli do czegoś takiego, natomiast dla koneserów chińskich „zupek” jest to zaskakująca nowość. Cieszy mnie to, nawet bardzo.

Zamówiona przeze mnie wersja posiada w zestawie akcesoria do fotografii. Na zdjęciach zobaczycie TS Extension tube 50 mm, czyli mówiąc kolokwialnie – rurka przedłużka, pozwalająca sięgnąć ogniska przez matrycę, lub inny rejestrator. Poza tym jest oczywiście korektor krzywizny pola, czyli Field Flattener marki Tele Vue – konkretnie Ranger Flat. TV zaprojektowało go do swojego Rangera i Pronto. TS poleca ten spłaszczacz jako standard do Scoposa. Zwróćcie uwagę, że nie jest to reduktor, czyli nie zmniejsza ogniskowej. Wręcz przeciwnie. Zmienia ją o mnożnik 1,08, czyli z 600 mm na 648. Nieznacznie – ale… zawsze! Trudno to rozważać w kategorii zalety, czy wady. Wszystko zależy od wielkości obiektu, który będziemy chcieli fotografować. W sumie, nie jest to zastępstwo dla np. FF/FR 0,8x. Na pewno przyda się i taki. Z takim korektorem dostaniemy sprzęt o aperturze 90 mm i szybkości f5.3 (sic!). Czegóż chcieć więcej? Może jeszcze tylko montażu ;)

Poniżej zdjęcie wyciągu z zamontowanym kompletnym zestawem akcesoriów do fotografii.

Jak zapewne zauważyliście, Scopos wygląda zaskakująco dobrze. Znacznie lepiej, niż na oryginalnych niemieckich zdjęciach. Jakość wykonania jest minimalnie mniejsza niż np. Equinoxa, którego na równi postawiłem ze sprzętem WO. Mówiąc krótko – jest bardzo dobrze. Wyciąg Crayforda pracuje bardzo przyjemnie, ma ciekawą regulację docisku, oraz oczywiście blokadę. Jedną śrubką możemy sobie dopasować pracę, od luzu, po ciasno pracujący, ale za to trzymający spore obciążenie. Wymaga to chwili przyzwyczajenia, ale naprawdę – jest dobrze. Pierwszą sesje foto przetrwał bardzo dobrze, nie nastręczając absolutnie żadnego problemu.

Wyciąg ma wygrawerowane logo i informacje Made in Tajwan. Nie wiem, czy ma to dla kogoś jakieś znaczenie, ale podaje jako ciekawostkę. Obejmy bardzo solidne, wykonane zapewne w technologii CNC. Użyte materiały nie budzą wątpliwości – plastiku jak na lekarstwo. W tej chwili nie mam Scoposa przed sobą, ale coś mi się wydaje, że nie ma na nim w ogóle plastikowych części. Ale to jeszcze sprawdzę. Wyciąg jest z gładkiego, chromowanego metalu. Wygląda to bardzo estetycznie, a co najważniejsze solidnie.

Trzeba zauważyć, że nie jest to sprzęt stylizowany na gadżet, tak bardzo jak np. Equinox. Jest estetyczny, ale też bardziej surowy. Jednym to będzie odpowiadać, innym mniej – jak zawsze. Ja nie mam wyrobionego zdania – jeżeli coś wygląda estetycznie i działa solidnie, to OK – lubię. Reszta, tak naprawdę, jest mniej istotna. Tak jak już pisałem, do wykonania Equinoxa także nie ma co się czepiać.

Wyciąg Scoposa w wersji podstawowej, czyli bez akcesoriów

oraz zbliżenie na miedziany pierścień zaciskowy – coś co kiedyś było cechą najlepszych akcesoriów, dzisiaj powoli staje się standardem.

A jak prezentuje się reszta? Podobnie, no może jest trochę mniej fajerwerków niż od strony wyciągu. Dobry standard. Cieszy to, że na celi soczewki tym razem nikt nie napisał APO Premium. Za to jest informacja o ogniskowej, o nazwie, oraz o tym, że jest to APO Triplet. Odrośnik jest wsunięty na tubus. Po wysunięciu pozycję ustala się małą śrubką – dokładnie tak samo jak np. w Takahashi Sky 90.

Wewnątrz tubusu znajdują się dwie przesłony, też przypominają te ze Sky 90. Nie podoba mi się świecąca, wewnętrzna część tubusu wyciągu. Chodzi mi o tę krawędź widoczną od strony obiektywu. Jest chromowana. Zapewne nie będzie to miało żadnego wpływu, ale mogłaby być czarna, jak wnętrze tubusu. Sam środek wyłożony jest materiałem, którego niestety nie potrafię nazwać. Chodzi mi o taki „aksamit”, jaki spotyka się np. w obiektywach Canona klasy L. To akurat mi się podoba, nawet bardzo. Odrośnik od wewnątrz pokryty jest tym samym materiałem tłumiącym odblaski.

Sam tubus jest bardzo cienki. Zdecydowanie cieńszy niż w SW 80ED. Jak to możliwe? Raz, że SW 80ED ma rurkę od 100-ki, a dwa, że tubus Scoposa 90 ma dwie grubości. Jak wiemy, światło po przejściu przez soczewki przyjmuje formę stożka, tak więc tubus w dalszej części nie musi mieć 90 mm. Pozwoliło to znacznie zminimalizować Scoposa, zarówno wymiarowo, jak i wagowo. Jest mały, lekki i bardzo poręczny. Da się z nim biegać w ręce i robić zdjęcia. Większość zaprezentowanych poniżej fotografii zrobiona została właśnie z ręki. 3 kg to waga w sam raz. Nie jest tandetnie lekki, nie jest też ciężki. Muszę je dokładnie poważyć, ale wydaje mi się, że Equinox jest najcięższy z całej trójki (80ED, Scopos 90, Equinox).

Same obejmy prezentują się też bardzo dobrze, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Podoba mi się taki kształt, poza tym, jest to dobra cecha użytkowa pozwalająca na stabilniejszy montaż drugiego teleskopu.

Wracając jeszcze do wyciągu, jak przystało na zastosowania fotograficzne, Scopos posiada mikrofocuser 1:10. To naprawdę niezwykle przydatny dodatek. Pozwala ustawić ostrość, którą normalnie nie jest łatwo osiągnąć. Różnica między ostrością ustawioną bardzo dobrze, a perfekt jest kosmiczna.

Na koniec opisu atrybutów, głównie zewnętrznych zamieszczam zdjęcie całości. W dalszej części zajmę się tym, co najważniejsze – czyli optyką.

OPTYKA

Zapewne każdy czytelnik najbardziej czeka na ten fragment. Jak Scopos wypada optycznie w porównaniu z 80ED? Jak z aberracjami chromatycznymi? Na te pytania udzielę wam odpowiedzi. W zasadzie, już mógłbym to uczynić, ale na pełne wnioski będziecie musieli jeszcze zaczekać. Potrzebuję wykonać kilka pełno wymiarowych fotografii, żeby w 100% ocenić Scoposa w świetle astrofotografii. Ujmijmy to tak – jak na pierwsze próby, jest bardzo, bardzo obiecująco.

Ale po kolei. Warstyw antyodblaskowe są zupełnie inne niż w porównywanym 80ED. Nie są tak intensywnie zielone. Przebija z nich też kolor niebieski, którego trudno dopatrzeć się w 80-tce. Zdecydowanie warstwy odbijają mniej światła, czyli wielki plus – od tego właśnie są.

Zobaczcie, jak wygląda sprawa aberracji. Jak już zauważyliście, w ciągu dnia lubię to testować na gałęziach. Po prostu wtedy widzę wszystko. Jeżeli dany obiektyw nie da sobie rady z takim testem, to na niebie już nie ma go co testować. Wbrew pozorom, jest to dosyć miarodajna próba, tym bardziej, kiedy robimy ją w bezpośrednim porównaniu z innym teleskopem.

Oto – uwaga – pierwsza ocena aberracji chromatycznych:

No i co wy na to? Trochę to zaskakujące – prawda? Wydawało się, że 80ED jest bliskie ideałowi. Otóż nie. Powiem nawet – że nie zdawałem sobie sprawy z tego, że chińskie ED dają tak zafarbowany obraz. Różnica jest ogromna. Co ciekawe – wizualu jeszcze większa. Obraz ze Scoposa jest bliski pefekcji. Obiekty nie zmieniają koloru, niezależnie od tego, czy są przed, czy za ogniskiem – co za chwilę zobaczycie na przykładzie rozogniskowanego obrazu. To wszystko to zasługa nieporównywalnie lepszej korekcji przez układ trójsoczewkowy. Nie ma żądnego dubletu na świecie, który jest w stanie konkurować z tripletem. Nawet słynne FS’y Takahashi nie mają co stawać obok tripletu Scoposa. Sky 90, mimo że bardzo dobrze wypada w takim teście, to jednak zauważalnie gorzej. Natomiast w żaden sposób nie da się porównać obrazów poza ogniskowych. Inny świat.

Nie przypadkowo w testach na chińskich forach porównuję się korekcję koloru Scoposa do super APO TMB. Oni też nie są w stanie dopatrzeć się różnicy.

Piękne, prawda? Dawno nie widziałem tak czystego, rozogniskowanego obrazu z taniego refraktora. Aberracje chromatycznie praktycznie nie istnieją. Można ich się dopatrywać jedynie jako pozaosiowych, czyli występujących daleko od środka pola, ale z drugiej strony – trudno mi szacować, jak wiele takich aberracji przy krawędzi pola, np. 20 mm LVW, wprowadza sam okular. Trzeba by porównać z np. TMB 80 mm. Ma ktoś może do testu porównawczego? Jeżeli tak, to proszę o kontakt. W każdym razie, w porównaniu do 80ED jest to klasa wyżej.

Poniżej dosyć ekstremalny test – mocne światło słoneczne. Ten test także udało się Scoposowi „przeżyć”.

Przy okazji testu Equinoxa stworzyłem na swoje potrzeby poniższą skalę porównawczą:

1. Achromat, standard otwierający refraktory – 1 pkt.
2. Typowe Semi APO z którymi miałem do czynienia – 3 pkt.
3. Equinox 80 Premium APO – 4 pkt.
4. 80ED, dałbym za korekcję koloru 7 pkt, ale muszę zdjąć za buro-brązową dominantę – 6 pkt.
5. 100ED, nie widzę różnicy w stosunku do 80ED, ale wg praw fizyki powinno być lepiej – 6,2 pkt.
6. Takahashi Sky 90, korekcja koloru i jego transmisja o klasę wyżej od poprzedników – 8 pkt.
7. Skalę zamykają pod tym względem triplety i quadruplety – 9-10 pkt.

Dla Scoposa może być tylko jedno miejsce w tej tabelce. Czyli plasuje się dokładnie tam, gdzie triplety APO – w tej chwili, po pierwszych zdjęciach dziennych, oraz sesji nocnej, daje mu 9 pkt.

Winietowanie jest praktycznie pomijalne. Krążek światła ma wystarczającą średnicę, aby pokryć klatkę 35 mm. Poniżej zdjęcie nieba, na której ładnie widać równomierność oświetlenia klatki APS-c.

A jak wygląda sprawa płaskości pola? Zanim rozwinę ten temat, zaprezentuję kilka dziennych zdjęć porównawczych. Poniżej pełna klatka ze Scoposa – korektor zainstalowany. Zaznaczyłem prawy dolny róg, który będziemy porównywać w różnych konfiguracjach. Zdjęcia są opisane, więc opis jest zbędny. Na chwilę zamilknę.

Ostatnia klatka pochodzi z konfiguracji z Ranger Flatem TV. Docelowo wykonam jeszcze test z TV 0.8x, a także zobaczymy, co się stanie po dołożeniu Ranger Flata do Equinoxa i 80ED :) Bardzo jestem ciekawy. Ranger Flat kosztuje 99 euro. Natomiast FF/FR 0,8x 350 euro. Jeżeli to zadziała, to będzie najtańszą formą poprawy jakości zdjęć z obydwu refraktorów.

TESTY NOCNE, CZYLI TO, O CZYM CHCIAŁEM OPOWIADAĆ

Następne opinie i testy Scoposa to już będzie tylko praktyczne wykorzystanie. Prezentuję Wam pierwsze zdjęcie nocne wykonane przez ten refraktor – malutki słonecznik, czyli M63. Następne pojawią się pewnie dopiero, jak wyzdrowieje.

Pozwólcie, że na dzisiaj zakończę. Ciąg dalszy oczywiście nastąpi.

Zapraszam do lektury komentarzy oraz zostawienia swojej opinii. Pamiętajcie, że nic tak nie motywuje niż wasz feedback, dlatego upraszam się o reakcję – choćby najgorszą ;)

UPDATE! UWAGA!
Testy Scoposa zostały wstrzymane ze względu na wykrycie wad w konstrukcji refraktora. Czekam na oficjalną informację w tej sprawie. Jak tylko ją otrzymam, to poinformuję Was o szczegółach. Do czasu wyjaśnienia sprawy nie rekomenduję zakupu.

UPDATE czerwiec 2007: Jest już mój oficjalny komentarz w sprawie odkrytych wad Scoposa. Kliknij tutaj po więcej informacji.